Wiecie, że Pan Jezus był pojony octem i żółcią, ja też do Was z goryczą serca mówić będę.

Wszystkiego w tym kościele brakuje. Trzeba Was tak upominać, jak niegdyś psalmista Pański Żydów upominał: „masz pogański synu ślepie, a nie widzisz, czego księdzu brakuje, masz ręce, a nie przyniesiesz ośle.” Oto nawet przy grobie Chrystusa nie ma lampy zapalonej, żeby kto z Was trąbą albo miechem o ławę nie uderzył. Wszak widzisz gapiu i pniu, że Chrystus nagi, a czy przyniosłeś kawałek płótna? Hę! Ubiegasz się bałwanie za marnościami świata, wierzysz w brzuch jak Żydzi w Mesyasza, nabijasz kabzę groszem, myślisz tylko o grzesznym cielsku, a o duszy ani dudu! Łazicie cymbały do domu Bożego jak świnie do chlewa. Zapomniałeś gapiu, co Chrystus powiedział: „co dacie proboszczowi, to jakbyście mnie samemu dali.” Dziwią się sąsiednie parafie waszemu sknerstwu, że nic kościołowi ni księdzu nie dajecie, a czy godzi się to? Hę! Przyjdzie święto, to ja własnymi rękami muszę robić świece, a daliście wosku smoluchy? Przecie ja ksiądz nie mydlarz. W oknach kościelnych szyby powybijane, wróble ołtarze, ławki i figury świętych posr.... czy ja to mam chędożyć.

 

Do Ciebie Panie moją mowę zwracam, a jeśli ja źle mówię, Ty mów za mnie. Tyś mnie stanowił pasterzem w tej parafii, ale cóż paść będę? To nie są owieczki, ale kozły, świnie i wilki. Wszak widzisz, Panie, w jakiej lichej sutannie chodzę, bo żaden cham na lepszą nie da. Ale ja Was też nie proszę, gałgany, jechał Was sęk! Obejdę się bez waszej łaski, jeszcze ja nago nie chodziłem i nie będę; bom szlachcic z dziada pradziada - rozumiecie szubrawcy? Słuchaj no, błaźnie, jak się Bóg żali na Ciebie: „żal Mi żem gapia stworzył.” Na co żyjesz gałganie? Chyba na to, żeby okradać drugich i mnie.

Poodbieraliście, wisielcy, pola kościołowi, pokrzywdziliście mnie, sobaki, w dziesięcinach. Przynosicie mi na pogrzeb śmierdzące sery i co Wam z nosa spadnie. Będziecie, Wy, też mieli przysmaki w piekle! Poczęstują Was tam gorącą smołą. Czyś zapomniał, cymbale, że jak księdza krzywdzisz, to jakbyś samego Boga krzywdził? Wszak wiesz bezbożniku co Chrystus powiedział: „co cesarskiego oddaj cesarzowi, a co księdza proboszcza od tego Ci zasię!” ale Wy gruszkiście mi otrzęśli, płoty połamali, trawę wydeptali. Szarpiecie mnie jak psy ścierwo, a godzi się to? Hę! O, Panie! Żebyś mi też przysłał jednego z tych łotrów co z Tobą na krzyżu wisieli, a kazał mu, żeby poprzetrącał nogi tym wisielcom co mi wydeptali zagon kartofli. Czy Ty to rozumiesz, pniu i gawronie. Podparłeś się kijem i właziłeś, ślepie, jak wół. Kiedyś przyszedł do kościoła słuchajże Słowa Bożego. Zatkaj sobie mordę, a nie mrucz, bo żebym miał kamień to bym Wam zęby powybijał. Porachuj no się z własnym sumieniem ileś razy skrzywdził bliźniego i mnie. Ale Chrystus czeka poprawy i woła: „Chodźcie do Mnie wszyscy, a Ja was ochłodzę.” O gdybyś, Panie, zlazł z tego krzyża, porwał bata i nim chamów ochłodził. Jakżebyś, Panie, dobrze zrobił! Choć Wy, psiarstwo, Boga w sercu nie macie, nic Mu dać nie chcecie, to Bóg mi dopomoże. Ja Wam daruję moje krzywdy, ale dyabeł Wam nie daruje. Staraliście mnie z tej parafii wypędzić, ale nic z tego. Oszukaliście się bo ja tu jestem 15 lat i będę do śmierci, a Was, łajdaki, dyabli zabiorą do piekła, co daj Boże.

AMEN.